Caesar non supra grammaticos

Strona główna » Nauka » Językoznawstwo kwantowe

Językoznawstwo kwantowe

plasma lamp. Français : Lampe plasma.Niedawno koleżanka zapytała mnie, czy wierzę w nierozerwalny związek signifiant (znaczące) i signifié (znaczone), które składają się na strukturę znaku językowego. W podtekście pytania tkwiło oczywiste założenie, że jest to jedyny właściwy model zjawiska i odpowiedź przecząca będzie świadczyła o mojej kompletnej ignorancji. Ja jednak uczciwie odparłam, że nie, nie wierzę. W tym momencie duchy wszystkich strukturalistów zawyły ze zgrozy i na pewno będą mnie teraz prześladować o każdej nocy, o północy.

No cóż trudno. Tak samo nie wierzę w równik, ludzika z patyczków czy atom jako miniaturowy system słoneczny. Są to wyłącznie konstrukty myślowe, które mają pomóc badaczowi w zapanowaniu nad materią i w stworzeniu w miarę sensownego opisu zjawiska. Dopóki zdajmy sobie sprawę, że operujemy na modelu, wszystko jest w porządku. Problem pojawia się się wtedy, gdy przestajemy być tego świadomi i nagle zaczynamy wierzyć, że oto objawiła nam się jedna jedyna, najświętsza prawda o obiekcie naszych badań. Niestety, takich apostołów Naukowej Prawdy Objawionej jest wszędzie pełno. Apostoła można rozpoznać po poczuciu humoru oscylującym w okolicach zera bezwzględnego oraz po braku  dystansu do siebie i swojej pracy.  Apostoł ma także charakterystyczny styl pisania i mówienia, pełen ognia i piorunów w stylu Girolama Savonaroli.  Oczywiście ogień i pioruny są przeznaczone dla heretyków, który nie dostąpili jeszcze łaski poznania Naukowej Prawdy Objawionej. Najgorzej, gdy Naukowa Prawda Objawiona po pewnym czasie okazuje się być Jedyną Prawdą w danej dziedzinie. Wtedy mamy już do czynienia z ortodoksją. Obalenie takiego ortodoksyjnego bastionu naukowego jest niezwykle trudne i często kończy się tragicznie dla głosiciela herezji.  Na przykład taki mało znany lekarz, Ignacy Semmelweis odkrył, że gorączka połogowa jest jakoś związana z brudnymi rękami lekarzy, którzy wcześniej wykonywali sekcje zwłok. Jego zalecenia, żeby położnicy myli ręce przez kontaktem z rodzącymi, zostały wyśmiane i bezlitośnie zdyskredytowane przez środowisko lekarskie. Semmelweis przeżył załamanie nerwowe i zmarł w szpitalu psychiatrycznym.

Nie da się oczywiście pracować bez modelu. Ale należy też pamiętać,  że, jak pisał Alfred  Korzybski, mapa to nie terytorium. Może być tak, że dany model wyjaśnia coś jedynie częściowo. Żeby opisać oddziaływanie cząsteczek w stanie gazowym, wystarczy nam prosty model atomów jako kuleczek. Ale ten model jest już kompletnie bezużyteczny, gdy chcemy na przykład opisać reakcję jądrową. Wyślemy w kosmos satelitę bez znajomości mechaniki kwantowej, ale takiego tranzystora czy lasera już nie zbudujemy.

Czy zatem uważam model znaku językowego Ferdinanda de Saussure’a  jako nierozerwalnego połączenia signifiant i signifié za błędny? Nie, jest on niewątpliwie użyteczny w opisie niektórych zjawisk językowych, co udowadniają liczne zacne prace strukturalistyczne. Ale tak się składa, że ja się interesuję metaforą. I niestety w modelu języka de Saussure metafora nie ma prawa bytu. I to niezależnie od tego, jak ją zdefiniujemy. Po prostu system języka wg Ferdinanda de Saussure’a nie dopuszcza istnienia jakiegokolwiek języka przenośnego. Być może dlatego strukturaliści nie wypracowali żadnej własnej teorii metafory (ci, którzy twierdzą, że teoria interakcyjna jest strukturalistyczna, albo jej nie rozumieją, albo nie mają pojęcia o założeniach strukturalizmu).  Co z tego wynika? A to, że potrzebuję pilnie innego modelu języka. Na razie nie znalazłam takiego, który by mnie w pełni zadowalał i pozwolił w satysfakcjonujący mnie sposób opisać metaforę.   Mój model powinien bowiem uwzględniać trzy fundamentalne dla opisu metafory elementy: problem poznania, referencji i znaczenia. Bez tego analiza języka przenośnego będzie tylko i wyłącznie kolejną impresją, historyjką pozbawioną struktury i zakończenia. Bo właśnie temu służy model – jest szkieletem obudowanym potem ciałem rozwiniętej teorii. Brakuje mi po prostu językoznawstwa kwantowego.

Reklamy

9 Komentarzy

  1. Ewelina pisze:

    Można skontaktować się z Panią poprzez e-mail?

  2. Wojtek S. pisze:

    [Immunologia, Jakóbisiak i Gołąb, wyd. 2012]

  3. A jeśli potraktujemy metaforę jako jeden leksem, otrzymamy taką samą strukturę jak w przypadku leksemów jednowyrazowych.

    • mzawislawska pisze:

      Nie zmienia to faktu, że sam proces metaforyzacji w tym modelu jest po prostu niemożliwy – bo co niby się przenosi, skoro związek znaczonego i znaczącego jest nierozerwalny (Saussure porównywał to do dwóch stron tej samej karetki). papieru).

  4. Jambur pisze:

    Ochoczo polecam pragmatyczno-funkcjonalną lingwosemiotyczną teorię doświadczenia. W skrócie: jeśli chodzi o poznanie – metafora i metonimia są najważniejszymi sposobami konceptualizacji czegokolwiek, bo przez pierwszą konceptualizuje się relacje kategorialne, paradygmatyczne, zaś przez drugą – polowe, syntagmatyczne. Co do referencji i znaczenia, to są one definiowane jako relacje między formą (rozumianą jako zjawisko psychologiczne) a treścią, czyli pojęciowym obrazem świata, a jak ten jest konceptualizowany, to już wiadomo. Model pragmatyczno-funkcjonalny jest stosunkowo świeży na rynku, więc nic, tylko brać i studiować te metafory 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: