Caesar non supra grammaticos

Strona główna » Nauka » Bestiariusz konferencyjny

Bestiariusz konferencyjny

A meeting of doctors at the university of Pari...

„Współczesna konferencja podobna jest do pielgrzymki średniowiecznego chrześcijaństwa w tym, że pozwala uczestnikom kosztować rozkoszy i uciech podróży, a jednocześnie sprawiać wrażenie poważnie zajętych pracą nad ulepszaniem samych siebie. Oczywiście, że nadal trzeba odprawiać pokutę polegającą na wygłaszaniu własnych, a już na pewno na wysłuchiwaniu cudzych referatów, ale jednocześnie jest to pretekst, by jechać w nieznane i ciekawe strony, poznawać interesujących ludzi, nawiązywać frapujące kontakty z nimi, jeść, pić i bawić się w ich towarzystwie co wieczór, wymieniać ploteczki lub zwierzenia […]. A w dodatku powracać na koniec do domu w aureoli jeszcze głębszego mędrca”. Tak o konferencjach pisał David Lodge w jednej z moich ulubionych powieść Mały światek (swoją droga – jaka szkoda, że nikt u nas nie napisał niczego tak zabawnego i tak dobrego z gatunku powieści uniwersyteckiej).

Faktycznie, konferencje to dość ciekawe i pouczające wydarzenia, głównie dlatego, że można tam zaobserwować bardzo rozmaite typy referentów. Zauważyłam, że niektóre z tych typów wyraźnie się powtarzają, co pozwoliło mi stworzyć poniższą propozycję ich klasyfikacji – taki bestiariusz konferencyjny.

Przywra

Najbardziej irytujący typ konferencyjny. Jak przywra przywrze do podium, żadna siła jej nie spędzi. Będzie referowała do wyzionięcia ducha (nie jej, audytorium) i jeszcze dłużej. Przywry zajmują czas pozostałych referentów, przerwę kawową, przerwę obiadową i zahaczają jeszcze o bankiet konferencyjny. Ne jednej z konferencji przywra mówiła dokładnie półtorej godziny i została spędzona siłą mniej więcej w połowie swojego referatu. Dodam, że każdy referent miał wtedy na wystąpienie dwadzieścia minut.

Hermeneutyczny Hermeneutyk

Referaty Hermeneutyka cechują się wysokim stopniem hermetyczności, co oznacza, że są nudne, mętne i bełkotliwe. Zwykle HH uwielbia obcojęzyczne terminy i bardzo długie zdania wielokrotnie złożone. Sam tytuł jego referatu jest dłuższy od niejednego wystąpienia. HH czuje się zwykle niezrozumiany i wyalienowany, ponieważ zwykle nie zadaje się mu żadnych pytań. A wynika to oczywiście z faktu, że nikt nie zrozumiał z jego wystąpienia ani me, ani be, tylko same przecinki i kropki.

Slajdobójca

Typ bardzo częsty na konferencjach. Morduje bezlitośnie slajdy, torturując bezwzględnie piszczącego cienko PowerPointa oraz nieszczęsne audytorium (które nie piszczy, bo nie ma już na to siły). Kocha fioletowe literki na granatowym tle albo jasnoszare na białym, uwielbia efekty specjalne  w postaci przelatujących ze świstem pomarańczowych gwiazdek lub terkoczących, neonowych napisów oraz darzy miłością slajdy wypełnione gęsto tekstem, zapisanym na dodatek maciupeńką czcioneczką. Po wystąpieniu Slajdobójcy można spodziewać się migreny, zawrotów głowy oraz nasilonego łzawienia.

Gwiazda

Zwykle jest to jakiś znany naukowiec. Gwiazda na każdej konferencji ma w zasadzie dokładnie ten sam referat.  A jak nie ten sam, to i tak zwykle powtarza identyczne tezy, które wszyscy doskonale znają, bo czytali to już w jej artykułach i książkach. Ten typ lubi skupiać na sobie uwagę i jak nie daj Bóg zostanie przewodniczącym obrad, to swoim przemówieniem zajmie czas wszystkich referentów. Na jednej z konferencji Gwiazda, która przewodniczyła obradom, zostawiła referentce na jej wystąpienie całe pięć minut (referentka i tak powinna się cieszyć, bo mogło być gorzej).

Omnibus

Zna się na wszystkim. Na językoznawstwie, literaturze, historii, kulturze, psychologii, astrofizyce, chemii organicznej, fizyce kwantowej, hafcie angielskim i przyrządzaniu mousse au chocolat. Najgorzej, że Omnibus uważa za swój święty obowiązek zadać pytanie do każdego referatu. Jeszcze gorzej – rzadko kiedy to pytanie ma jakikolwiek sens i wymaga niezwykłej wprost ekwilibrystyki mentalnej od referenta, który próbuje na to pytanie udzielić w miarę logicznej odpowiedzi.

Wyznawca

Typ najbardziej niebezpieczny. Wyznawca mrozi skutecznie atmosferę podczas każdej dyskusji. Wierzy jedynie w swoją Jedyną Właściwą Metodologię, wszystkie inne to dla niego głupota i stek bzdur. Nie da się z nim przeprowadzić żadnej dyskusji, ponieważ Wyznawca cierpi na syndrom oblężonej twierdzy i każde wystąpienie (oprócz ewentualnie grupki wyznawców tej samej Świętej Metodologii) traktuje jako atak na siebie, który musi następnie krwawo odeprzeć. Wyznawca jest bezlitosny i nie bierze jeńców. Mniej odporni referenci po spotkaniu z Wyznawcą rezygnują z zajmowania się nauką i idą na kurs nakładania tipsów.

Stańczyk

Jasny punkt w bestiariuszu. Naukowiec, który nie traktuje nauki śmiertelnie poważnie. Jego wystąpienia są zaskakujące, zabawne i interesujące. Wywołują i wybuchu śmiechu, i ożywioną dyskusję.  Typ niezwykle rzadki i pod ochroną. Gdy na jakiejś konferencji spotkacie Stańczyka, koniecznie postawcie mu po obradach kawę i likierek.

Reklamy

17 Komentarzy

  1. Jak dobrze rozumiem Autorka opiera swój bestiariusz na doświadczeniach zebranych w trakcie konferencji z dziedziny nauk społeczno-językowo-humanistycznych. Śpieszę przeto Autorce z dobrą (?) nowiną – na konferencjach ludzi naukowo ściśniętych (czy tam ścisłych) obowiązuje ten sam podział. Oto i Wielka Unifikacja!

  2. Niestety, zaproponowany podział ma charakter bardziej typologiczny niż klasyfikacyjny, co potęguje konferencyjne męki słuchaczy 🙂

  3. ferengis pisze:

    Typ Slajdobójcy posiada kilka irytujacych podtypów, dla których szukam właśnie dobrej nazwy, więc zaproponowane są roboczymi: 1) Lektor – to taki, który cały referat umieścił drobną czcionką na slajdach, a następnie wszystko to czyta (na zmianę z kartek i ze slajdów); 2) Błyskawica – też umieszcza na slajdach mnóstwo tekstu (zwłaszcza cytatów, literatury, ale nierzadko również najważniejszych informacji), a następnie przewija je w zawrotnym tempie, mówiąc o rzeczach zupełnie nieistotnych, ale od czasu do czasu rzucając uwagi w rodzaju „tu na tym slajdzie mają Państwo najważniejsze dane” (slajd znika, zanim to zdanie zostanie do końca wypowiedziane); 3) Niespełniony Artysta/Romantyk – na części slajdów pokazuje niezwiązane z niczym obrazki, zachody słońca, referenta przy zabytkach, a w przypadku uczestników bardzo młodych nierzadko również tfurczość z serwisu Devianart. Najczęściej slajdy z ważnymi informacjami wiszą przez krótką chwilę, a te z autorem na tle – przez większość referatu.

  4. […] Zawisławska opublikowała kilka miesięcy temu na swoim blogu bardzo ciekawy Bestiariusz konferencyjny. Pisała przede wszystkim o osobach, które występują. A są to: hermeneutyczni hermeneutycy, […]

  5. Ewa pisze:

    Bardzo trafna typologia. Mogłabym tylko uzupełnić o tych, którzy swój referat poświęcają na wykazanie „wyższości świąt wielkanocnych nad świętami bożonarodzeniowymi”.

  6. Pav. pisze:

    dodałbym jeszcze Historyka- Rzemieślnika Faktografii (osoba, która zasypuje słuchaczy mnogością danych statystycznych, dat, faktów, ale braknie czasu i inwencji na wnioski) i Zbłądzonego Przybysza (jeżeli powinien być na jakiejś konferencji, to na pewno nie na tej, na której jest; gdy usłyszał o konferencji postanowił wysłać cokolwiek i szczęśliwym trafem przeszedł przez sito; możliwe, że jest to Zbieracz Punktów).

    • mzawislawska pisze:

      O tak, ten ostatni to prawdziwy szkodnik konferencyjny. Problem polega na tym, że teraz na wielu konferencjach biorą wszystko, co tylko prześle zgłoszenie i na drzewo nie ucieka :/

  7. Rafał Zimny pisze:

    Uzupełniłbym ten podział jeszcze przynajmniej o jeden typ bestii, mianowicie o Fanatycznego Statystyka (inaczej: Pedanta Statystycznego). Jest to typ, który stara się udowodnić z reguły dość prostą, a czasem nawet oczywistą tezę, prezentując w sposób scholastyczny dane ilościowe. Z faktu, że w ciągu roku/dekady/100 lat wskaźnik X urósł lub zmalał o 0,238%, Fanatyk Statystyczny wyciąga daleko idące wnioski, włącznie z przewidywaniami, kto w roku 2017 dostanie Nobla z medycyny, a kto w 2020 wygra wybory do europarlamentu w okręgu suwalskim. Podczas zbliżeń towarzyskich Pedant Statystyczny rozwodzi się na temat prawa Zipfa miast jeść gorącą pomidorówkę, skutkiem czego pomidorówka wystyga, prawo Zipfa działa, Fanatyk jest szczęśliwy, choć słuchacze (ci kulturalni) znużeni. Występowanie Fanatyka Statystycznego w konferencyjnej przyrodzie podlega prawu Zipfa – bo w końcu nawet statystyka bywa ironistką.

  8. efhufewiu pisze:

    świetne 🙂 ze swojej strony dodam jeszcze:

    morderca pand – uwielbia czytać referat zamiast mówić do słuchaczy (copyright by ekulczycki.pl)
    narciarz – prześlizguje się po temacie i z 20 minut wykorzystuje 7 kończąc banalnymi wnioskami
    podróżnik – wpada tylko na swój referat, po czym w pośpiechu ucieka niezostając nawet na dyskusji o własnym wystąpieniu. najczęściej tłumaczy to kolejną konferencją lub pilnymi spotkaniami ze studentami

    i żeby sprawa była jasna, mam na sumieniu te grzechy, ja i wiele innych wymienionych w artykule

  9. MIr pisze:

    hehe, no ale to cały urok konferencji, gdyby wszyscy byli idealni, konferencje byłyby diabelnie nudne. Zresztą, niech pierwszy rzuci kamieniem, kto się nie wpisuje po trosze do którejś z tych kategorii. A po drugie, przykładowo „Stańczyk” komediant nie zawsze każdego bawi, mnie np. irytuje człowiek, któremu się myli konferencja z kabaretem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: