Caesar non supra grammaticos

Strona główna » Metafora » Nauka i poezja

Nauka i poezja

Wydawałoby się, że nie ma nic bardziej odległego niż nauka i poezja. A jednak nie jest to prawda. Do historii przeszły słowa J. Roberta Oppenheimera, który po wybuchu pierwszej bomby atomowej w Los Alamos zacytował fragment z „Bhagawadgity”: Jasność tysiąca słońc rozbłysłych na niebie oddaje moc Jego potęgi. Teraz stałem się Śmiercią, niszczycielem światów. Oppenheimer był zresztą prawdziwym człowiekiem renesansu – znał doskonale pięć języków obcych (między innymi sanskryt i holenderski – którego nauczył się w dwa tygodnie), czytał w oryginale francuską poezję i sam pisął wiersze.

Innym przykładem pokazującym wpływ literatury na naukę jest pochodzenie terminu kwark, który oznacza najmniejszą cząstkę elementarną. Nazwę zaproponował jeden z odkrywców cząstki – Murray Gell-Mann, którego zainspirował fragment z powieści Finnegans Wake autorstwa Jamesa Joyce’a „Three quarks for Muster Mark!” .

Jednak to nie wszystko, co łączy naukę i poezję. Otóż tym, co jest wspólne dla obu dziedzin, jest metafora. W poezji metafora nie dziwi nikogo, ale w nauce? O dziwo – w nauce jest ona używana bardzo często (podejrzewam, że częściej niż w poezji). Pojawia się dość naturalne pytanie – po co? Po pierwsze, naukowcy wykorzystują obrazowe przenośnie, żeby objaśnić laikom skomplikowane teorie. Wystarczy choćby przywołać fragment  z monumentalnej pracy O obrotach sfer niebieskich Mikołaja Kopernik, w której autor tworzy metaforę Słońca jako władcy kosmosu, zaś planet – jako jego sług, które są mu podległe:

A w środku wszystkich [sfer] ma swą siedzibę Słońce. Czyż bowiem w tej najpiękniejszej świątyni moglibyśmy umieścić ten znicz w innym albo lepszym miejscu niż w tym, z którego on może wszystko równocześnie oświetlać? Wszakże nie bez słuszności nazywają go niektórzy latarnią świata, inni rozumem jego, jeszcze inni władcą. […] Tak więc zaprawdę Słońce, jakby na tronie królewskim zasiadając, kieruje rodziną planet krzątających się dookoła.

Po drugie, większość teorii naukowych opiera się na metaforze. Na przykład model atomu Rutherforda-Bohra, który został zbudowany na zasadzie analogii do układu słonecznego. Naukowcy doskonale zdawali sobie z tego sprawę, o czym świadczą choćby słowa Nielsa Bohra, który powiedział:

Scheme of an atom (probably Lithium 5, one neu...

We must be clear that when it comes to atoms, language can be used only as in poetry. The poet, too, is not nearly so concerned with describing facts as with creating images and establishing mental connections. 

John Ziman, fizyk, filozof i pisarz, zauważył ten fenomen nie tylko w fizyce, ale także w innych naukach przyrodniczych i humanistycznych:

Nawet najbardziej ascetyczne ‘naukowe’ modele posługują się analogią i metaforą. Model atomu Rutherfoda-Bohra przedstawia atom wodoru jako miniaturowy system słoneczny. Koncepcja Darwina ‘doboru naturalnego’ jest analogiczna do ‘doboru naturalnego’ praktykowanej przez hodowców zwierząt. ‘Płyty tektoniczne’ to cienkie, płaskie, sztywne fragmenty ‘skorupy’, pływające po bardzo kleistym, ale płynnym ‘płaszczu’. Językoznawcy mówią o „mechanizmie mózgu’, za pomocą którego generowana jest gramatyka, itp. Teorie naukowe są z całą pewnością metaforyczne. W samej rzeczy, jak nawet najbardziej oryginalny naukowiec byłby w stanie stworzyć, zrozumieć czy przekazać innym model, które nie zawierałby licznych znanych komponentów.

Po trzecie, w nauce stosuje się bardzo często coś, co nazwałam wojną metafor. Otóż badacze, którzy kwestionują jakiś model naukowy, zaczynają nie od argumentów racjonalnych, ale właśnie od ataku na metaforę, która leży u podstaw owego modelu. Pokazują na przykład brak dopasowania metafory do tego, co opisuje, ale co ciekawe – wykorzystując jednocześnie logikę tej przenośni. Jeden z moich ulubionych przykładów z XIX wieku podważa czysto mechanistyczną i ateistyczną wizję organizmów żywych przez przywołanie faktu, że każda maszyna ma swojego konstruktora, zatem to samo powinno dotyczyć biologicznego organizmu:

Ponieważ ciągle nam głoszą, iż każdy organizm żyjący jest tylko ożywioną machiną, weźmy za przykład jaki bądź ręką ludzką zrobiony parowy przyrząd. Jeżeli go rozbierzemy na części i przypatrzymy się każdej z osobna, to odpowie to nauce, którą w Biologii Anatomią zowiemy, a jeśli zaś znów naszą machinę zestawimy napowrót, jeżeli jéj kocioł napełnimy wodą, podłożymy ogień, puścimy w bieg całość, i badać potém zaczniemy, w jaki sposób działa każda z owych już nam znajomych części, oraz jaka jest zbiorowa całego przyrządu praca, to osięgniemy znowu to, co względnie do żyjącego organizmu Fizyologię stanowi. Otóż w całém tém fizyologiczném jego badaniu nie dopatrzymy się niczego więcéj, oprócz gry sił fizycznych, jakiemi się posługuje materya. Ciepło zarządza parę, para porusza tłok w cylindrze, jego ruch zamienia się na ruch belki, kół i zastawek, daje przystęp wodzie zimnéj do oziębiania i powoduje ruch regulatora, kół rozpędowych, klap bezpieczeństwa i t. p. Kształty owych części, ich umiejscowianie i ustosunkowanie warunkuje wszędzie ich sposób działania; prężliwość pary nadaje życie maszynie, woda zimna niszczy parę w jednéj chwili tam gdzie tego potrzeba; spójność użytych materiałów oraz ich należyty dobór, nadaje całości wymaganą trwałość: słowem nie znajduje się nic zgoła coby  się nie dawało wytłómaczyć przez mechanizm i nie objaśniało nam dokładnie, dla czego się np. mąka w młynie parowym miele, woda z kopalni parową pompą wyciąga lub pociąg ba drodze żelaznéj toczy. Fizyolog może być więc jak najbardziej zadowolony. Rzecz jednak przedstawia się inaczej jeżeli głębiéj zajrzymy do źródła i pomnimy na to, że owe tłoki, koła i klapy, nie są przecież dziełem ślepego trafu, dziełem sił samopas puszczonych, lecz dziełem ludzkiego pomysłu, który umiał zawładnąć materyą, owe siły okiełznać i zmusić je do ślepego posłuszeństwa, według planu powziętego z góry (Szokalski 1885s. 14).

Zatem – jak widać – metafora jest istotnym elementem myślenia naukowego, ponieważ nie tylko pomaga oswoić nowe, nieznane zjawiska i ująć je w bliskich nam, codziennych terminach, nie tylko pozwala kreować nowe modele naukowe, ale także może posłużyć do ich obalania przez wykazanie ich niespójności oraz braku niekonsekwencji. I tak oto nauka wędruje sobie ramię w ramę z poezją, bo i tu, i tu metafora jest czynnikiem o funkcji ontologicznej.

Reklamy

1 komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: