Caesar non supra grammaticos

Strona główna » Nauka » Ryczący Recenzenci

Ryczący Recenzenci

Taka mnie ostatnio naszła refleksja, że rośnie coraz bardziej kategoria recenzentów, których nazwałam RR (Ryczącymi Recenzentami). Takie luźne skojarzenie z fragmentem Hamleta:

Niech ryczy z bólu ranny łoś,
Zwierz zdrów przebiega knieje,
Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś.
To są zwyczajne dzieje.

English: Moose, Superior National Forest, Minn...

Ryczący Recenzent też ryczy. Zaboleć go może wszystko. Zwykle najbardziej boli go, że jego Wiekopomne Dzieła nie zostały zacytowane w recenzowanej pracy (i nie ma tu znaczenia, że autor pisze np. o rozmnażaniu pantofelka, a RR zajmuje się logistyką haftu angielskiego). Boli go też stosowanie jakichś nieprawomyślnych metod opisu (bo jak wiadomo, jego metoda jest jedyną słuszną i właściwą). Ryczący Recenzent zwykle podkreśla że on by inaczej to napisał niż autor (i na pewno znacznie lepiej). Ryczący Recenzent zwykle uważa innych badaczy za idiotów, natomiast on sam powinien dostać Nobla za samo istnienie. Zwykle niestety ujawnia przy okazji własne spore braki lekturowe (np. jeden z moich RR pomylił Langackera z Fillmorem, ale wiadomo – wszyscy kognitywiści są tacy sami). RR nie lubi zbyt młodych badaczy (taki nieopierzony, bez dorobku – nie rokuje), jak również zbyt wiekowych (pewien bardzo szanowany profesor dowiedział się z recenzji , że z powodu swojego wieku nie rokuje, że grant, o który aplikował, w ogóle ukończy). RR w prostocie swego serca pisze często straszliwe brednie i zupełnie nie zdaje sobie z tego sprawy. Jego zarzuty czasem sprawiają, że człowiek wpada w osłupienie. Jeden z Ryczących napisał w recenzji mojej książki, że to jest bardzo dobra książka, ale niestety dla językoznawców (dodam, że nie sugerowałam, że napisałam pracę z fizyki kwantowej).

Ryczący Recenzenci funkcjonują tak świetnie, ponieważ w większości wypadków ich recenzje są anonimowe. Gdyby Ryczący musiał ujawnić swoje nazwisko, to może jednak przez sekundę by się zastanowił. Oczywiście autor jest na straconej pozycji, bo nie ma możliwości podjąć z recenzentem żadnej polemiki. Uważam zatem, że albo nie powinno być anonimowych recenzji, albo anonimowi recenzenci powinni oceniać równie anonimowe wnioski i artykuły. Wtedy przynajmniej będziemy mieć równe szanse. Bo Ryczący Recenzenci są niestety niebezpieczni. Jak odrzucą nam artykuł, to można przeżyć. Jeśli przez RR nie dostanie się grantu, to już boli trochę bardziej (wszyscy wiedzą, ile czasu i nerwów kosztuje napisanie wniosku). Ale zdarza się, że Ryczący Recenzent łamie człowiekowi karierę. I wtedy to już zupełnie nie jest śmieszne. NCS ma stworzyć czarną listę recenzentów, czyli i tam zauważyli, że jednak coś jest na rzeczy. Może i CK by rozważyło taką możliwość?

Oczywiście są też dobrzy recenzenci. I niekoniecznie tacy, którzy głaszczą po główkach. Piszą recenzje merytoryczne i rzetelne. Umieją przyjąć do wiadomości, że można coś opisać inaczej i rozliczają autora tylko z tego, czy trzyma się własnych założeń. Z takich recenzji można się naprawdę wiele dowiedzieć. Mogę więc tylko żywić nadzieję, że tacy dobrzy recenzenci nie wyginą wkrótce pod naporem Ryczących Recenzentów.

Reklamy

1 komentarz

  1. roland pisze:

    hehe, ktos kiedys powiedzial, ze recenzenci to niespelnieni artysci, ktorzy w swoich recenzjach mszcza sie za nieudolnosc w swoim tworzeniu…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: