Caesar non supra grammaticos

Strona główna » Nauka » Plakatomania

Plakatomania

Dawno, dawno temu moje zgłoszenie zostało przyjęte na konferencję o metaforze. Ponieważ byłam wtedy młodą (w miarę) badaczką, znalazłam się w sekcji plakatowej. Wtedy w Polsce nie było jeszcze zwyczaju prezentowania swoich dokonań naukowych na plakatach. Miałam zatem bardzo duży problem. Plakat ? Jaki plakat? Co organizatorzy mają na myśli? Taki jakby bardziej kinowy plakat? No i jak ja mam to zrobić?

Teraz moda na plakaty jest już dość powszechna. Moim zdaniem to jest bardzo dobry pomysł. Jako uczestnikowi daje mi to dużą swobodę wyboru tematyki. Zatrzymuję się przy tych plakatach, które mnie zainteresują i mogę autora wypytać o to, co faktycznie jest dla mnie ważne. I nie muszę słuchać przydługich, nudnych i często kiepsko przygotowanych prezentacji.

Co jest ważne, podczas przygotowania plakatu? Po pierwsze należy pamiętać, że to naprawdę jest PLAKAT. Ma określone wymiary (zwykle podawane wcześniej przez organizatorów) i jego projekt powinien być do tegoż rozmiaru odpowiednio dostosowany. Ponieważ zwykle plakaty na takiej sesji wiszą sobie dwa lub trzy dni, warto zrobić swój porządnie, żeby nie odstraszał ludzi i nie robił nam, i naszej jednostce naukowej kiepskiej reklamy. Widywałam na takich sesjach naprawdę okropne plakaty. Na przykład jeden autor po prostu wydrukował cały swój artykuł i poprzyklejał go na tablicy. Albo inna badaczka zrobiła plakat na kartce z bloku rysunkowego dla dzieci, za pomocą flamastrów i długopisu. Oczywiście najlepiej by było zlecić to profesjonaliście, ale wiem z własnego doświadczenia, że przygotowanie przyzwoitego plakatu nie przekracza możliwości przeciętnego człowieka. Ja sobie poradziłam bez drogich programów graficznych – zrobiłam wszystkie swoje plakaty w najzwyklejszym Power Poincie (da się), zapisałam jako PDF i wydrukowałam na ploterze w jakimś zakładzie graficznym. Wyszło całkiem profesjonalnie. Musimy pamiętać o wydrukowaniu kilku kopii swojego plakatu (widziałam kiedyś jakiegoś nieszczęsnego autora pogrążonego w rozpaczy nad rozdartym na pół plakatem – był to niestety jedyny egzemplarz). W sklepie dla artystów trzeba też zaopatrzyć się w rurę do transportu plakatu (teraz niestety takiej rury nie można wnieść na pokład- trzeba ją nadać na bagaż). I oczywiście zawsze należy mieć przy sobie kopię elektroniczną plakatu (jakby rura z plakatem poleciała np. na Malediwy, podczas gdy my – do Granady).

Tols of thoughtPlakat to nie jest referat. Nie są to też slajdy. Na plakacie musimy umieścić tylko najważniejsze informacje o naszym temacie: lepszym rozwiązaniem niż długi tekst będą punkty lub słowa kluczowe. Warto też umieścić jakieś elementy graficzne – plakat powinien przyciągać wzrok. Sam goły tekst niestety nie jest zbyt atrakcyjny. Na plakacie dobrze wyglądają wykresy czy schematy (dlatego na pewno sesje plakatowe lepiej się sprawdzają w naukach ścisłych niż humanistycznych). Zawsze jednak nawet najbardziej abstrakcyjne idee można przedstawić w postaci graficznej – od czego w końcu mamy metaforę?

Poza przygotowaniem samego plakatu dobrze jest zrobić porządne handouty, które potem można przyczepić przy plakacie (najlepiej w plastikowej koszulce). Warto też zostawić tam swoje wizytówki.

Wystąpienie „przyplakatowe” powinno być odpowiednio przygotowane. Nie może być długie – nikt nie będzie słuchał rozwlekłego ględzenia, od tego są sesje z referatami. Najlepiej wyobrazić sobie, że jedziemy windą –  np. na 10 piętro – i właśnie tyle mamy czasu, żeby krótko i treściwie opowiedzieć, o czym są nasze badania. Jak słuchacz będzie się chciał dowiedzieć więcej, to zapyta. Referat jest monologiem, ale na sesji plakatowej lepiej przygotować się na dialog i bezpośrednią interakcję ze słuchaczem.

Warto też przygotować na samą sesję odpowiedni wabik dla zwiedzających. Ja wykorzystywałam ptasie mleczko Wedla. Ale oczywiście mogą to być też inne słodkości (byle dużo). Z takim wabikiem stajemy się od razu niezwykle popularni i do naszego plakatu stoi kolejka uczonych, bardzo zainteresowanych tymi wiekopomnymi badaniami. Mnie osobiście udało się złapać na ptasie mleczko George’a Lakoffa i Marka Turnera. Naprawdę polecam.

Reklamy

2 Komentarze

  1. mfalkowska pisze:

    Będąc młodą badaczką, przygotowuję się właśnie do sesji plakatowej (czy to nie brzmi jakoś dziwnie… dwuznacznie?) i dziękuję za Twoje cenne uwagi!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: