Caesar non supra grammaticos

Strona główna » Dydaktyka » Slajdologia stosowana

Slajdologia stosowana

Niedawno na blogu Warsztat badacza, który bardzo chętnie i często czytam, pojawił się wpis dotyczący udostępniania slajdów z zajęć studentom. Oczywiście rozgorzała dość zacięta dyskusja na blogu i na FB. Kilka wpisów utwierdziło mnie w przekonaniu, że wielu (obawiam się, że większość) prowadzących nadal nie  ma pojęcia, do czego tak naprawdę służą slajdy. Włos mi się zjeżył na głowie, kiedy przeczytałam, że są tacy (kochani i mili) prowadzący, którzy udostępniają studentom swoje slajdy jeszcze PRZED wykładem, żeby ci mogli sobie na nich robić notatki. Studenci są za te sympatyczne gesty niezwykle wdzięczni prowadzącym i wychwalają ich pod niebiosa (z kolei ci, którzy nie udostępniają są powszechnie uważani za złośliwe zgredy). Ale czy jest to rzeczywiście takie dobre rozwiązanie? Niestety nie – jest to rozwiązanie bardzo, bardzo niedobre (i to dla obu stron, wbrew pozorom)  z kilku powodów, które wyłuszczę poniżej.

Lecture Hall

Jak twierdzi Garr Reynolds, znany guru komunikacji, żyjemy w świecie koszmarnych prezentacji. I nie ma znaczenia, czy to jest prezentacja zrobiona  w PowerPoincie, Prezi czy Keynocie, z animacjami, fajerwerkami i tysiącem efektów specjalnych. Po prostu ludzie nie potrafią ze slajdów korzystać i nie wiedzą, jaka jest ich rola podczas wkładu czy referatu. Ja tu się teraz mądrzę, ale oczywiście sama zrobiłam całą masę kiepskich prezentacji (przyznaję się bez bicia). Na żadnym etapie nauki nie miałam niestety zajęć, na których można by się tej trudnej sztuki nauczyć. Z reguły prezentacje na wykładach i konferencjach są robione źle, więc powiela się cały czas te same błędy. Ja jednak nigdy ze swoich prezentacji nie byłam zadowolona, zaczęłam zatem szukać odpowiedzi, jak robić dobre slajdy. Okazuje się, że jest na ten temat olbrzymia literatura, z której można się dowiedzieć bardzo dużo interesujących rzeczy.

Po pierwsze i najważniejsze – slajdy to nie są dokumenty. Power Point (czy jakikolwiek inny program do robienia slajdów) dobrze się sprawdza w wizualizacjach, ale kompletnie nie sprawdza się w tworzeniu dokumentów tekstowych. Zatem jeśli na Twoim slajdzie jest wyłącznie tekst (i to dużo, dużo tekstu), to nie jest już slajd, ale „slajdument” (ang. slideument – neologizm Reynoldsa). Oto właśnie taki zły przykład – mój własny slajd z jednej z prezentacji. Jak widać, pełno na nim tekstu (aż rumienię się ze wstydu).zły przykład

Istotą slajdów jest OBRAZ. Służą one do wizualizacji naszych idei, nie do pokazywania fragmentów tekstu. Jeśli nie potrafisz przedstawić problemu w formie obrazu albo wydaje ci się, że temat się do tego nie nadaje – nie rób slajdów. Po prostu.

Jeśli koniecznie chcemy dać przykłady – zróbmy lepiej handouty. Nie wykluczają się wcale ze slajdami, ponieważ pełnią zupełnie inne funkcje. Uważam, że na konferencjach referent wręcz powinien robić handouty, ponieważ wtedy słuchacze będą mieli jakiś ślad po prezentacji. Na handoutach powinny się znaleźć: tekst, przykłady, bardziej skomplikowane schematy lub wykresy i oczywiście podstawowe dane referenta z najważniejszą bibliografią.

Po drugie, slajdy nie mogą być przeładowane. Z reguły wielu prowadzących lubi umieszczać na jednym slajdzie jak najwięcej informacji (w sumie nie bardzo wiem czemu – oszczędzają czy co?). zły przykład 2Jest to fatalne dla odbiorcy, bo się po prostu gubi w tym natłoku informacji. Taki slajd jest mało czytelny i nie spełnia swojej funkcji – ilustracji wykładu, ale zaczyna żyć swoim własnym życiem. Slajdy-dokumenty oraz slajdy „all in one” prowokują słuchaczy do próśb o wysłanie im prezentacji (mogą sobie wtedy w domu przez lupę obejrzeć te różne fikuśne wykresiki i zorientować się wreszcie, o co właściwie chodziło referentowi).

Po trzecie na slajdach absolutnie nie powinno być tego, co mówimy. To znaczy: nie możemy czytać slajdów. Slajdy to nie jest teleprompter. Wydaje się na pierwszy rzut oka, że jak damy słuchaczowi tekst na slajdzie i jeszcze to przeczytamy – to on wtedy lepiej sobie przyswoi informację. Otóż niestety nie. Badania pokazują, że jednoczesne czytanie i słuchanie tej samej informacji skutecznie blokuje zapamiętywanie. Tak już działa nasz mózg. Czytanie i jednoczesne słuchanie odczytywanego tekstu aktywuje lewą półkulę i skutecznie ją zatyka – musimy wybrać niestety JEDEN kanał. Albo siedzimy cicho i pozwalamy słuchaczom, żeby sobie sami ten tekst przeczytali, albo ten fragment wygłaszamy bez slajdu. Z kolei obraz aktywuje prawą półkulę i ułatwia zapamiętywanie informacji. Po to są właśnie wizualizacje. Obie półkule pracują, żadna się nie nudzi i jest pięknie.

No i wreszcie docieram do sedna – dlaczego udostępnianie slajdów PRZED prezentacją (wykładem) jest fatalnym pomysłem. Po pierwsze – takie slajdy są najprawdopodobniej slajdumentami, czyli oczywiście już z tego powodu nie ma sensu ich udostępniać – ani to dobry slajd, ani to dobry dokument. Po drugie – studenci mają niby na tych slajdach robić notatki. Czyli prowadzący planuje coś dopowiadać na wykładzie. Zatem słuchacz jednocześnie czyta, słucha i notuje, skutecznie blokując lewą półkulę. Efektywność? Żadna. Po trzecie – po co w takim razie w ogóle prowadzić wykład? Niech prowadzący napisze porządny tekst, wyśle to studentom, którzy sobie to spokojnie przeczytają w domu, a w czasie wykładu pójdą na kawę albo na spacer. Po co się wysilać i ględzić przez dwie jednostki lekcyjne czy 20 minut na konferencji, skoro słuchacze już to wszystko wiedzą? Zacytuję na zakończenie słowa Davida Rose’a, specjalisty od prezentacji, który zdecydowanie odradza udostępniania slajdów i przed, i po prezentacji:

Nigdy, ale to nigdy nie udostępniaj kopii swoich slajdów, a już na pewno nie przed prezentacją. W ten sposób sam sobie strzelasz w stopę. Z definicji slajdy są materiałami dodatkowymi, uzupełniającymi dla ciebie – mówcy. Jako takie – powinny być tworem niesamodzielnym, nieautonomicznym, zatem bezużytecznym dla odbiorców w oderwaniu od całej prezentacji. Udostępnione wcześniej – mogą jedynie rozpraszać uwagę widowni. Z drugiej strony – jeśli slajdy są wytworem autonomicznym i samodzielnym, to dlaczego, do diabła, w ogóle stajesz przed swoją widownią?

Reklamy

1 komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: