Caesar non supra grammaticos

Strona główna » Nauka » Naukowiec – celebryta

Naukowiec – celebryta

Niedawno była rocznica śmierci Tesli, więc wrzuciłam na stronę FB jego zdjęcie z pytaniem, kto kojarzy tego naukowca. Okazało się (ku mojemu zdziwieniu), że całkiem sporo osób (wcale nie fizyków) wie, kim był Nicola Tesla. Wywiązała się nawet ciekawa dyskusja, która uświadomiła mi, że jest on świetnie znany z filmów i książek. Pisał o nim Dukaj w powieści „Lód„, Tesla jest jednym z bohaterów filmu „Prestiż” (gra go David Bowie!) i serialu „Sanctuary”. Postać Tesli pojawia się w grach  komputerowych (sic!) „Dark Void”, „Assasin Creed” i „Paraworld”. Zespół Silver Rocket poświęcił mu swój album, jest też zresztą zespół o nazwie „Tesla”. Tesla jest więc … naukowym celebrytą. W zasadzie większość ludzi nie kojarzy go z takimi nudnymi rzeczami, jak prądnica prądu przemiennego, radio (tak, tak, to nie Marconi je wynalazł, ale Tesla)  czy silnik elektryczny. Tesla stał się egzemplifikacją naukowca – tajemniczego geniusza o niemal ponadludzkich cechach.

100 najważniejszych zdjęć świata. Arthur Sasse, Albert Einstein

Do kategorii naukowców – celebrytów należy także oczywiście Albert Einstein. Jego charakterystyczną twarz rozpoznaje chyba większość ludzi (zwłaszcza ze słynnego zdjęcia Arthura Sasse). Wydawane są książki z aforyzmami Einsteina (mój ulubiony: Je­dynym do­wodem na to, że is­tnieje ja­kaś po­zaziem­ska in­te­ligen­cja, jest to, że się z na­mi nie kontaktują.). Powstał przedziwny film „Młody Einstein”(podobno komedia), w którym Albert dopiero zaczyna karierę i zakochuje się w równie młodej Marii Skłodowskiej (z tajemniczego powodu w filmie nazywa się Curie – podejrzana sprawa, kiedy ona zdążyła wyjść za mąż i gdzie podział się Piotr? ). Einstein występuje też w filmie „I.Q.” (gra go Walter Matthau). Mariah Carey nazwała swój album E=MC2 (hmmm…). Istnieje nawet firma produkująca zabawki dla dzieci, która nazywa się „Baby Einstein” (naprawdę). I znów, zastanawiam się, która z tych osób, które znają postać Einsteina, wie tak naprawdę, o co chodzi w szczególnej teorii względności (o ile w ogóle ktokolwiek wie).

English: NASA StarChild image of Stephen Hawking.

Kolejny naukowiec, którego można zaliczyć do grupy celebrytów, to Stephen Hawking (w dodatku jest to celebryta jak najbardziej żywy). Jego popularnonaukowe książki dają się czytać (np. „Krótka historia czasu” przez 237 tygodni znajdowała się liście bestselerów British Sunday Times). Hawking wystąpił w serialu „Czerwony karzeł” i „Star Trek”(grał tam samego siebie). Jego postać pojawia się w Simpsonach i w Dilbercie (fizyk użyczył swojego głosu). Powstają o nim książki. Jego niektóre wypowiedzi stały się już aforyzmami (mój ulubiony: naj­lep­szym do­wodem, ja­ki po­siada­my na to, że podróż w cza­sie nie jest możli­wa i nig­dy nie będzie, jest to, że nie przeżywa­my dziś na­jaz­du hord tu­rystów z przyszłości). Razem z córką (Lucy Hawking) napisał trzy książki science-fiction dla młodzieży: „Jerzy i tajny klucz do Wszechświata”, „Jerzy i poszukiwanie kosmicznego skarbu”, „Jerzy i Wielki Wybuch” (nie czytałam, ale brzmi obiecująco).

Zaczęłam się zastanawiać nad tym zjawiskiem naukowców-celebrytów. Z jednej strony dany badacz staje się znany z tego, że jest Wielkim Naukowcem (dajcie spokój z tymi wzorkami, wzrok się od tego psuje). Gdzieś tam znika w tle jego faktyczny dorobek. Z drugiej strony (kolega zwrócił mi na to uwagę – dzięki Marcinie!) – istnieje spora szansa, że naukowiec-celebryta  tak zafascynuje odbiorcę, że ten potem zacznie już sam szukać więcej informacji na jego temat. Sama miałam tak z Mozartem. Na lekcjach muzyki pojawiał się on jako wyjątkowo nieinteresujący pan w dziwnej peruce, który coś tam sobie komponował. Ale jak obejrzałam film „Amadeusz” … Wpadłam po uszy. Przeczytałam wszystkie biografie Mozarta, zaczęłam słuchać jego muzyki. Z rozpędu przeczytałam też biografie Bacha, Bethovena, Mendelssohna i kilku innych.

Więc może naukowi celebryci rzeczywiście najskuteczniej popularyzują naukę? Z tego powodu postanowiłam stworzyć stronę na FB Kwancik zwierającą różne anegdoty, plotki i legendy o różnych naukowcach, które pokażą ich ludzką, bardziej sympatyczną twarz. A co będzie dalej … to już zależy od czytelnika.

Reklamy

5 Komentarzy

  1. Rafał pisze:

    Ja bym do tej kolekcji produkcji, w których pojawia się postać Tesli, dorzucił jeszcze jedną pop-kulturalną:

    http://theoatmeal.com/comics/tesla

    I w ogóle jeszcze kilka innych komiksów autora, bo Matt Inman, który jest twórcą tej strony i komiksów. jest olbrzymim fanem Tesli. Do tego stopnia, że zaledwie kilka miesięcy temu zorganizował zbiórkę na budowę muzeum Tesli (więcej jeszcze tutaj: http://theoatmeal.com/blog/tesla_museum). Ostatecznie zebrał jakąś horrendalną sumę – na pewno ponad milion dolarów, ale o ile więcej, tego nie wiem. Dość powiedzieć, że celem było 850 tysięcy.

  2. Rafał pisze:

    Och, i z rozpędu zapomniałem: ja bym do listy celebrytów naukowych dodał jeszcze np. Carla Sagana (mnie zainspirowała Błękitna Kropka) i Neila deGrasse Tysona (tego, dzięki któremu Plutona relegowano do kategorii planety karłowatej), Richarda Feynmana (fizyk, Noblista, gracz na bongo!) i kilku innych…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: