Caesar non supra grammaticos

Strona główna » Nauka » Naukowczyni

Naukowczyni

21 czerwca 2012 r. Komisja Europejska wystartowała z kampanię „Science is a girl thing”. Komisarz do spraw badań, innowacji i nauki, Máire Geoghegan-Quinn powiedziała: Kampania ta pokaże kobietom i dziewczętom, że nauki ścisłe nie są zarezerwowane dla starszych panów w białych fartuchach.Nauki ścisłe otwierają fantastyczne możliwości kariery zawodowej i dają szanse wniesienia swojego osobistego wkładu na rzecz społeczeństwa i naszej przyszłości.Niewystarczający udział kobiet w sektorze mającym tak istotne znaczenie dla naszej gospodarki jest nie do przyjęcia w czasach, gdy Europa stara się pobudzić wzrost gospodarczy i zwiększyć liczbę miejsc pracy. Mamy nadzieję, że przedstawiając pozytywne przykłady kobiet, które odniosły sukces w tej dziedzinie i pokazując jaki wachlarz możliwości otwierają przed nimi nauki ścisłe, przekonamy większą liczbę młodych kobiet do wyboru kariery naukowej” (Horyzont 2020).  Już na samym początku autorzy kampanii spektakularnie strzelili sobie w stopę, emitując filmik, który miał zachęcać młode kobiety do kariery naukowej, a który za to wzbudził powszechne oburzenie feministek jako obraźliwy dla kobiet i utrwalający stereotypy płciowe.

Ja tam się nie oburzam, ale nie bardzo zrozumiałam z tego filmu, na czym konkretnie ma polegać zachęta do obrania kariery naukowej. Najbardziej w oczy rzucają się całe tony kosmetyków. Może oznacza to: zostań naukowcem, będzie cię stać na kosmetyki Chanel? Mnie by zachęciło. A może – biorąc pod uwagę udział młodziutkich i urodziwych dziewczątek – jest to subtelna obietnica, że jak zajmę się naukami ścisłymi, to nagle wypięknieję i ubędzie mi ze dwa krzyżyki? To ja zaraz lecę na Politechnikę, zapisać się na informatykę! Ten pan to może obietnica gorącego romansu? Mnie nie zachęcił, bo wyglądał, jakby był z plastiku. Filmik komisji doczekał się nawet swojej parodii, którą zrobiły dziewczyny z Sciencegrrl.

To całe zamieszanie z kampanią UE skłoniło mnie do głębszej refleksji nad problemem kobiety w nauce. Sprawdziłam z ciekawości dane statystyczne GUS-u i ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że na poziomie magisterskim i doktoranckim kobiety wypadają w Polsce bardzo dobrze. W 2011 r. odsetek kobiet z wykształceniem wyższym wynosił 18,8%, natomiast mężczyzn – znacznie mniej, bo tylko 14,6%. W zasadzie to bardziej przydałaby się jakaś kampania skierowana do chłopców, zachęcająca do studiowania? Jakaś sympatyczna reklama z pięknymi kobietami i maybachem 62S? Dalej też jest nieźle: w roku akademickim 2010/11 w studiach doktoranckich uczestniczyło 37,5 tys. osób, w tym kobiety stanowiły 52,6%. W 2010 r. stopień naukowy doktora uzyskało 4 815 osób (o 5,0% mniej niż przed rokiem), z czego 53,1% stanowiły kobiety. Im wyżej jednak, tym gorzej – w 2010 r. w stosunku do roku poprzedniego wzrosła liczba osób, które uzyskały stopień naukowy doktora habilitowanego (o 5,7% do 960 osób). Kobiety stanowiły 36,5% wypromowanych doktorów habilitowanych. W 2010 r. tytuł naukowy profesora otrzymało 459 osób, w tym 116 kobiet. Udział kobiet w grupie profesorów spadł o 4,9 pkt proc. w porównaniu z rokiem poprzednim i wyniósł 25,3% (Nauka i technika w 2010, Główny Urząd Statystyczny, Warszawa 2012).

Wiele osób zastanawia się, czym jest spowodowany fenomen tak gwałtownego spadku kobiet z wyższymi stopniami i tytułami naukowymi. Renata Siemieńska w Raporcie Kongresu Kobiet Polskich 2009 pisze: „Od lat istnieje szereg hipotez odnośnie przyczyn tego zjawiska. Czy, najogólniej rzecz biorąc, naukowiec jako zawód tradycyjnie męski jest broniony przez instytucje badawcze i uniwersytety, czyli innymi słowy nie przyjmuje się kobiet, czy przyjmuje się je i promuje bardzo niechętnie (bariery instytucjonalne)? Czy kobiety nie chcą robić karier naukowych, uważając, że nie mają szans na sukces w zawodzie, który pod wieloma względami jest specyficzny i uważany często za męski (bariery kulturowe)? Czy kobiety szczególnie stronią od nauk ścisłych (nauki ścisłe, fizyka, etc.) oraz inżynieryjnych, gdyż podzielają niejednokrotnie formułowany pogląd, że kobietom brak zdolności do matematyki, fizyki, a więc nie mają co liczyć na sukces w tych dziedzinach (bariery indywidualne uwarunkowane biologicznie)?”.

Próbując odpowiedzieć na to pytanie, mogę się oczywiście odnieść wyłącznie do mojego własnego doświadczenia (choć jako humanistka nie jestem chyba prawdziwym naukowcem, ale z drugiej strony, kto nim jest? Jak powiedział Ernest Rutherford All science is either physics or stamp collecting). Ja osobiście nigdy, w żadnym momencie mojej kariery naukowej nie natknęłam się na żadną barierę instytucjonalną ani kulturową. W moim instytucie jest w ogóle więcej kobiet i należy raczej współczuć panom, którzy muszą sobie jakoś radzić w tym oceanie kobiecości. Jako córka inżyniera mam całkiem sporo umiejętności technicznych (po wycieczce na Rodos zasłynęłam jako „ręce, które leczą”, bo potrafiłam naprawić spłuczkę klozetową). Fizykę uwielbiam, ale stronię zdecydowanie od matematyki, bo mój własny tatuś skutecznie mnie do niej zniechęcił, katując zadaniami przed każdą  klasówkami z matmy. Ja zalewałam się łzami nad równaniem z dwoma niewiadomymi, a mój rodzic grzmiał: LEWA RÓWNA SIĘ PRAWEJ!!! Trauma do końca życia.

Może warto zapytać się samych kobiet, dlaczego nie robią kariery naukowej? Może przyczyną jest duża presja społeczna ze strony innych kobiet? – Dziecko drogie, po co ci te studia – wzdychała moja babcia. Może problemem jest strach przed zrujnowaniem sobie życia osobistego? – No to już teraz nigdy nie wyjdziemy za mąż – powiedziała koleżanka mojej znajomej po obronie doktoratu. A może jednak przeszkadza nam stereotyp kobiety-naukowca? Skoro w reklamie Komisji Europejskiej pojawiły się takie motywy, jak ładne dziewczyny, różowy kolor, eleganckie ubrania, kosmetyki, czy nie jest to jednak presupozycja, że typowa kobieta, robiąca karierę naukową, jest paskudna jak noc, ma brodę i zeza, nie maluje się (zresztą i tak by jej to nie pomogło), chodzi w byle czym (byle koloru szaroburego), jest koszmarnie nudna i śmiertelnie poważna. Ten stereotyp potwierdził niegdyś mój znajomy, który podarował mi na urodziny książkę „Albert Einstein w cytatach”. Jak oczywiście bardzo lubię Alberta, ciekawy człowiek z niego był, ale do poduszki to jednak wolę dobry kryminał. A może karierę utrudnia ten drobny fakt, że to kobiety rodzą dzieci, i że to głównie na nie spada ciężar opieki nad nimi, a jak wiadomo, godzenie wychowania dziecka z karierą naukową nie jest sprawą prostą? Koledzy mający rodziny wyjeżdżają na stypendia i jakoś nikt się z tego powodu nie oburza. Na badaczce, która wyjechała na pół roku za granicę, wieszano psy, bo zostawiła dziecko pod opieką męża. Dodajmy, że dziecko miało wówczas 12 lat.

Czy kampania „Science is a girl thing” ma w tej sytuacji jakikolwiek sens? Moim zdaniem nie.  Poza tym nie tylko sam filmik jest problemem. Poczytałam sobie stronę „zawody marzeń” (swoją drogą strona ta jest dowodem, że humaniści są jednak do czegoś potrzebni – autorom przydałby się koniecznie dobry kurs pisania tekstów). Na przykład tak wygląda opis zawodu inżynier robotyki „Inżynier robotyki projektuje, opracowuje i konserwuje roboty oraz prowadzi badania w dziedzinie robotyki i jej potencjalnych zastosowań. Robotyka to dziedzina inżynierii zajmująca się opracowywaniem i wytwarzaniem automatów – przemysłowych, rolniczych, wojskowych i innych – zdolnych wykonywać w pewnej mierze samodzielnie z góry określone zadania”.  Blablablablabla … Zasnęłam w połowie. I jeszcze potem  uwaga, że ta praca „przyczyniłaby się do poprawy bezpieczeństwa i wygody ludzi, gdyż roboty często buduje się, aby za ich pomocą wykonywać zadania zbyt niebezpieczne lub uciążliwe dla ludzi”. Czemu miałoby to kogokolwiek zachęcić? Czy dlatego dodano tę informację, ponieważ powszechnie wiadomo, że dziewczynki się lubią opiekować innymi?

Nie, zdecydowanie nie wróżę tej kampanii powodzenia. Szanowni komisarze z UE – szkoda czasu i atłasu. Dajcie lepiej te pieniądze na stypendia dla zdolnej młodzieży.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: