Caesar non supra grammaticos

Strona główna » Nauka » W poszukiwaniu straconego grantu

W poszukiwaniu straconego grantu

Przemykam się cichcem korytarzami moje wydziału, na ostatniej radzie ukryłam się w ciemnym kącie, nie potrafię spojrzeć dziekanowi w oczy, twarz mi płonie ze wstydu, bo jestem naukowcem bez grantu.  Po lekturze gazet, w których autorzy artykułów grzmią na takich rozlazłych badaczy, co to swego grantu nie mają, poczułam się jeszcze gorzej i z rozpaczy zeżarłam całą czekoladę. Potem jednak wzięłam się w garść i dzielnie zasiadałam do lektury opisów grantów na stronie NCN, z mocnym postanowieniem, że teraz-zaraz składam wniosek.

Pierwsza myśl – kto tam zatrudnił tego poetę do wymyślania nazw grantów? Jakieś preludia, symfonie, sonaty, nie wiadomo, o co chodzi …  No dobrze. Opus – wygląda mi na coś, co kiedyś nazywało się po prostu grantem sprzętowym. Sprzęt chwilowo nie jest mi potrzebny, czytam więc dalej. Preludium odpada – niestety nie jestem już osobą „nieposiadającą stopnia naukowego doktora” (jakaś korekta językowa tym opisom by nie zaszkodziła – to tak przy okazji). Sonata – przeznaczona jest dla „osób rozpoczynających karierę naukową, posiadających stopień naukowy doktora”. No w sumie stopień mam,  karierę w zasadzie też rozpoczynam, jako tzw. samodzielny. Sprawdzam na wszelki wypadek, co to konkretnie oznacza i dowiaduję się , że autor miał na myśli jednak „osobę, która nie wcześniej niż 5 lat przed rokiem wystąpienia z wnioskiem uzyskała stopień naukowy doktora”.  Czyli nici. Sonata Bis – o, tutaj lepiej, jest dla osób, „które uzyskały stopień naukowy doktora w okresie od 2 do 12 lat przed rokiem wystąpienia z wnioskiem”. No dobrze – mam pomysł na temat i skład zespołu. Doczytuję dokładniej – „Poza kierownikiem projektu, wśród osób realizujących projekt nie może być pracowników naukowych posiadających stopień naukowy doktora habilitowanego lub tytuł naukowy”.  Jak to? Czyli nie mogę dobrać sobie do zespołu współpracowników według ich kompetencji i tematyki, którą się zajmują? Kryterium ma być stopień naukowy (a raczej jego brak)? Ale akurat ci ludzie, o których myślałam, pechowo mają habilitacje (paskudy się pospieszyły z kolokwium). Czyli odpada. Harmonia wygląda bardziej obiecująco, ma być udział partnerów z zagranicy, ale to jest mniejszy problem. Może się przyczaję – niestety dopiero w czerwcu i będę miała tylko tę jedną szanse, bo jak wynika z październikowego posiedzenia Rady NCN, ten konkurs będzie teraz ogłaszany tylko raz w roku. No, Maestro to już jest nie do przeskoczenia. Jak miałabym niby spełnić wymóg: „kierowała realizacją co najmniej dwóch projektów badawczych wyłonionych w drodze konkursów ogólnokrajowych lub międzynarodowych”, kiedy w czasach, jak byłam jeszcze doktorką, młodym naukowcom kierownictwa grantów zasadniczo nie dawano (jak powiedziała mi wtedy jedna znajoma „granty są dla profesorów”). Trzeba było w tych mrocznych czasach dobrać do zespołu przynajmniej jednego samodzielnego i wtedy dopiero był jakiś cień szansy. O, widzę, że otworzyli nowy grant – Symfonię. Początek ogłoszenia – do przeżycia – nie jest dla młodzików, starsza pani może się załapie. A nie, znów czytam: „kierownikiem międzydziedzinowego projektu badawczego może być osoba posiadająca co najmniej stopień naukowy doktora, która w okresie 10 lat przed datą wystąpienia z wnioskiem kierowała realizacją co najmniej dwóch projektów badawczych wyłonionych w drodze konkursów ogólnokrajowych lub międzynarodowych”. Co najmniej?

Przeglądam granty w ramach Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki (w końcu jestem humanistką) i widzę, że ewentualnie wpadam w moduł 1.2. „konkurs o finansowanie projektów badawczych realizowanych we współpracy międzyśrodowiskowej i interdyscyplinarnej przez naukowców polskich i zagranicznych”, ale już do modułu numer 2, wspierającego młodych humanistów, nie mam szans się załapać, bo to dla osób, które latają z otwartym przewodem. Trochę mnie to zdenerwowało. Musieli w tym ministerstwie czekać z tymi nowymi grantami dla młodych doktorów, aż ja skończę 35 lat, zrobię habilitację oraz będę stara i pomarszczona? Najbardziej denerwujące jest to, że młodzi  doktorzy nie są jacyś bardzo chętni do składania wniosków – do modułu 2.1 Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki (Wspieranie zespołowych badań naukowych realizowanych przez doktorantów) w 2012 roku zgłoszono jedynie 6 projektów, do modułu 2.2. (Finansowanie stypendiów doktorskich i post-doktorskich na realizację – w polskich lub zagranicznych placówkach naukowych – projektów o istotnym znaczeniu dla humanistyki) złożono tylko 16 projektów.  To jest mniej więcej 4% ogólnej liczy wniosków. Dlaczego tak słabo? Co zniechęca młodych do startu w tych konkursach? Może warto by się zastanowić nad tym pytaniem – czy problem tkwi w zbyt skomplikowanych procedurach, czy to może młodzi badacze nie wykazują się inicjatywą?

Po przeglądzie oferty grantów ministerialnych  po pierwsze poczułam się staro, a po drugie naszło mnie kilka refleksji. Bardzo to dobre i słuszne, że teraz tak dużo grantów jest przeznaczonych dla młodych osób, zaczynających karierę naukową, choć, jak widać, zaledwie promil korzysta z tych możliwości. Wydaje się jednak, że teraz ministerstwo przesterowało w drugą stronę, na przykład nie bardzo mi się podoba przymus zatrudniania wyłącznie młodych doktorów lub doktorantów w zespołach naukowych, jak wynika to z opisu grantu Sonata Bis, ponieważ według mnie to nie wiek, stopień, tytuł czy nawet kolor włosów powinien być kryterium doboru współpracowników, ale ich kompetencje, umiejętności i zainteresowania.

Druga kwestia to brak jakiegoś środka w tej ofercie konkursowej – albo mamy granty dla młodych badaczy, albo dla  bardzo doświadczonych naukowców, z wybitnym i obfitym dorobkiem, którzy mają swoje zespoły, rozwiniętą współpracę z zagranicą i doświadczenie w kierowaniu projektami naukowymi. To tak jakby zaraz po habilitacji badaczowi wyrastała od razu długa, siwa broda, na nosie pojawiały się okularki w drucikach, a z nieba spadał z pieniem tłum doktorantów, którzy marzą o byciu w jego zespole naukowym. Należy pamiętać, że kiedyś granty nie były zbyt powszechne w naukach humanistycznych,(i zresztą nadal nie są), więc wymóg „kierowania dwoma grantami w przeciągu ostatnich dziesięciu lat” jest dla przeciętnego humanisty średnio realny i nie wynika to bynajmniej z nieudolności badacza, tylko z faktu, że 10 lat temu panowały w nauce nieco inne warunki. Ja, na przykład, 10 lat temu, w epoce KBN-u, byłam piękna, młoda, tuż po obronie doktoratu i w związku z tym – o samodzielnym grancie mogłam sobie tylko pomarzyć.

Reklamy

2 komentarze

  1. Katarzyna Dróżdż-Łuszczyk pisze:

    Piękna i młoda nadal jesteś. I o grancie – jak wynika z oferty- nadal możesz pomarzyć;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: