Caesar non supra grammaticos

Strona główna » Dydaktyka » Jaki kurs językoznawstwa po reformie bolońskiej?

Jaki kurs językoznawstwa po reformie bolońskiej?

Polonistyka po reformie bolońskiej stanęła przed poważnym wyzwaniem – jak sensownie podzielić kursy opracowane dla jednolitych studiów magisterskich na studia pierwszego i trzeciego stopnia? Rozwiązania najczęściej polegają na przecięciu pięcioletnich studiów na nierówne części i po prostu zostawieniu tam tego, co było wcześniej, z odpowiednimi modyfikacjami, wymuszonymi przez różne akcje programowe ministerstwa (np. przedziwne ramy kwalifikacyjne). Efektem jest dość dziwny twór: rozdęte do niemożliwości  studia licencjackie i wątlutkie, chwiejące się na pajęczych nóżkach studia magisterskie.  Jeśli chodzi o przedmioty językoznawcze – na studiach licencjackich są głównie kursy synchroniczne, natomiast prawie cała diachronia jest na studiach magisterskich. Podział taki wynika z przekonania (niestety błędnego), że student po ukończeniu I stopnia studiów będzie kontynuował naukę na stopniu II. A realia są takie, że coraz więcej osób po licencjacie kończy przygodę z polonistyką. Zdarza się też coraz częściej tak, że osoby z innych kierunków przychodzą na studiach magisterskie. I boleśnie zderzają się z fleksją historyczną, bo nie mają żadnego przygotowania językowego.

W moim przekonaniu podział na I i II stopień w przypadku filologii polskiej nie jest dobrym rozwiązaniem. Studia 5-letnie miały większy  sens. Jednak nie mamy wyboru – reforma stała się faktem. Zatem warto się zastanowić, jak przekształcić kurs dla polonistów tak, żeby studiach na obu stopniach były atrakcyjne dla studentów i jednak czegoś uczyły. Pozostanie przy takim podziale programu, jaki funkcjonuje na wielu polonistykach, może sprawić, że studia magisterskie umrą śmiercią naturalną. A tego chyba nie chcemy. Myślę, że najlepszy byłby model spiralny – przedmioty w wersji podstawowej na poziomie licencjackim i kusy szczegółowe, zaawansowane – na magisterskim. Czyli na przykład podstawy gramatyki na poziomie I i bardziej złożone problemy (np. kwestie dyskusyjne, różne modele opisu tego samego zagadnienia) na poziomie II. Sądzę też, że studia magisterskie powinny mieć strukturę modułową (student powinien móc wybierać przedmioty z bloków tematycznych) i bardziej specjalizacyjne – czyli należałoby wprowadzić ścieżkę literaturoznawczą i językoznawczą. Taka propozycja budzi zwykle opór w środowisku pracowników (no jak kto – student nie będzie musiał uczyć się MOJEGO przedmiotu, który jak wiadomo, jest najważniejszy na tych studiach, najcudowniejszy pod słońcem i życie bez niego jest w zasadzie niemożliwe). Z reguły argumentem jest: bo my przecież kształcimy filologów i nie możemy wyobrazić sobie, żeby ktoś opuścił mury tej uczelni bez. np. wiedzy dialektologicznej. Albo wiedzy z teorii literatury. Ale czy to prawda – czy faktycznie kształcimy filologów? Słownik enigmatycznie informuje, że filologia to dział nauk humanistycznych, obejmujący badania nad językiem i literaturą jakiegoś narodu, a filolog to specjalista w tej dziedzinie. Podział pięcioletnich studiów na dwa stopnie sprawił, że trudno uznać, że kształcimy specjalistów w obu tych obszarach – po licencjacie absolwent nie wie nic o historii języka polskiego i nie ma pojęcia o współczesnej literaturze polskiej. Czyli jest filologiem, czy nie jest? Może to 60% filologa? A człowiek, który skończy tylko studia magisterskie ma sporą wiedzę z zakresu językoznawstwa diachronicznego, ale nie wie nic na temat językoznawstwa normatywnego czy gramatyki opisowej. Nie ma także żadnej wiedzy o takich epokach literackich, jak staropolska, romantyzm czy pozytywizm.  Czy oznacza to, że jest filologiem polskim w 40%? W sytuacji, kiedy studenci nie mają obowiązku studiować na obu stopniach – musimy chyba się pogodzić z większą specjalizacją w naszej dziedzinie.

Kolejnym problemem jest pytanie,  jakie powinny być kursy językoznawcze na studiach filologicznych. Oczywiście nieśmiertelna gramatyka opisowa, kultura języka, historia języka powinna być, to są absolutne podstawy. Ale chyba warto wychodzić poza ten schemat i pokazać, że językoznawstwo to coś więcej. Prowadzę w tym roku wykład z semantyki porównawczej. Są to jak na razie najtrudniejsze zajęcia w całej mojej całej karierze nauczyciela akademickiego.  Nikt takiego kursu na wydziale wcześniej nie prowadził, nie mam więc żadnego wzorca. Ma to oczywiście pewien urok – robię coś zupełnie nowego, świeżego, nieoklepanego, po swojemu. Jednak jest też druga, mroczna strona tych zajęć – przygotowanie jednego wykładu zajmuje mi przynajmniej trzy dni. Przekopuję się przez stosy polskich i obcych książek i artykułów, wyszukując ciekawe przykłady z egzotycznych języków. Na przykład, jak się ma polski niebieski do angielskiego blue, rosyjskich sinij i goluboj (oba odnoszą się do odcieni niebieskiego) czy japońskiego aoi (który oznacza niebieski, ale i lśniący zielony) i wietnamskiego xanh (nazywa kolory niebieski i zielony). Albo jaki właściwie jest kolor latuy w języku Hanunóo z Filipin (dla niezorientowanych: to mieszanka jasnej zieleni, żółtego i jasnobrązowego). W dodatku muszę dać słuchaczom jeszcze jakąś podbudowę teoretyczną – bo jak opowiadać o semantyce porównawczej ludziom, których kontakt z językoznawstwem ograniczył się do kultury języka i gramatyki opisowej? Mimo wątpliwości co do formy zajęć i bardzo dużego wkładu pracy, myślę, że to krok w dobrym kierunku, jeśli chodzi o kurs językoznawstwa na polonistyce. Warto wychodzić poza absolutne podstawy, jak gramatyka opisowa czy historyczna lub kultura języka,  i pokazywać ludziom, że językoznawstwo to nie tylko nauka o przydawce i poprawnym używaniu imiesłowowego równoważnika zdania.

Reklamy

2 Komentarze

  1. Monika pisze:

    Tak, tak, to wcale nie jest banalne zaprojektować sensowne studia polonistyczne. System spiralny? Tak! Ścieżki specjalistyczne – literaturoznawcza i językoznawcza? Tak! Pokazać coś więcej niż dialektologia? Tak! Tym się kierowaliśmy, układając program olsztyńskiej polonistyki. Na studiach II stopnia student wybiera jedną ze ścieżek, oprócz tego może dobrać sobie specjalność: Edytorstwo tekstów, Język polski jako obcy, Zarządzenie informacją naukową. Mamy zajęcia z semantyki, językoznawstwa komputerowego, gramatyki porównawczej języków słowiańskich. Z naszych doświadczeń wynika, że większym zainteresowaniem cieszą się studia drugiego stopnia.
    Ale taka zmiana wymagała ciężkiej pracy – wszyscy musieliśmy sobie poprzestawiać w głowach i spuścić powietrze…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: